Kilometry pod lupą, czyli o pomiarze trasy - Biegaj z klasą

Dlaczego dystans, jaki pokazał zegarek jest inny niż podawana przez organizatorów atestowana długość trasy? – takie pytania pojawiają się nieraz po zakończonej imprezie biegowej. Zegarek zmierzył rzeczywistą drogę przebytą przez biegacza, niekoniecznie pokrywającą się z linią wyznaczoną przez organizatorów.

Czasami po biegach pojawiają się głosy uczestników sugerujące, że trasa mogła zostać zmierzona nieprecyzyjnie. Zdarza się, że biegacze powołują się na wskazania swoich zegarków GPS, które pokazują np. 10,33 km i na tej podstawie wyrażają wątpliwości co do długości trasy. Organizatorzy odpowiadają wówczas, że trasa posiada atest i zgodnie z pomiarem ma dokładnie 10 km. Skąd te rozbieżności?

Pomiar trasy a wskazania zegarków

Trasy zawodów mierzy się według ściśle określonych zasad. Pomiaru dokonuje certyfikowany mierniczy, często będący licencjonowanym atestatorem organizacji lekkoatletycznych i biegowych. Używa specjalnego licznika rowerowego (tzw. Jones Counter), a trasa mierzona jest po najkrótszej możliwej linii.

Co to oznacza w praktyce? Mierniczy pokonuje trasę: jak najbliżej krawężników, „ścina” zakręty, prowadzi najkrótszą możliwą między punktami linię. Inaczej niż robi większość ludzi w tłumie podczas biegu.

Zegarek pokazuje dystans, jaki faktycznie pokonał uczestnik imprezy. A podczas biegu ulicznego bardzo rzadko pokonuje się trasę idealnie po linii pomiaru. Zdarza się biec środkiem ulicy zamiast przy krawężniku, omija się wolniejszych biegaczy, wyprzedza po łuku, szerzej pokonuje zakręty, robi większy promień na nawrotach. W tłumie biegnie się slalomem, zbacza się z przyjętej linii biegu przy punktach odżywczych i odświeżania. Każdy taki ruch to kilkadziesiąt centymetrów czy metr więcej.

I po 10 kilometrach robi się z tego spokojnie 200-400 metrów. I to zjawisko zupełnie jest naturalne.

Na starcie wśród tysięcy ludzi bieg w idealnej linii oznaczałby przeciskanie się między zawodnikami i przepychanie w tłumie, zwiększające ryzyko np. potknięcia. Dlatego większość biegaczy biegnie trochę szerzej. I przez to nabija trochę więcej metrów.

Fale startowe i strefy

Ktoś powie: „stałem w piątej strefie, straciłem wiele minut!”. A to nieprawda. Dlatego w biegach stosuje się czasy netto i brutto.

Czas brutto – liczony od momentu startu pierwszej linii na wystrzał pistoletu.

Czas netto – liczony od momentu przekroczenia maty startowej przez każdego z uczestników.

Na starcie znajdują się maty pomiarowe z antenami, które odczytują czip umiejscowiony np. w numerze startowym. Dlatego nasz czas zaczyna być mierzony wtedy, gdy przekroczymy linię startu i czip zostanie odczytany przez bramkę. A nie wtedy, kiedy wystrzeli pistolet.

Pamiętaj: rozpoczęcie zmagań w drugiej, piątej czy nawet dziesiątej fali nie pogarsza Twojego wyniku o czas stania na starcie.

Przepychanie się na starcie to zły pomysł. Czasem ktoś próbuje dostać się do przodu, bo uważa, że wtedy pobiegnie szybciej. W praktyce kończy się to blokowaniem tempa szybszym i wyprzedzaniem takiego uczestnika z obu stron. Może to generować chaos, niepotrzebne nerwy, niebezpieczne sytuacje. Strefy startowe są właśnie po to, żeby każdy biegł w tempie zbliżonym do swojego.

Zegarki też się mylą

GPS nie jest idealny. Błędy mogą pojawiać się szczególnie: w dużym tłumie, pomiędzy wysokimi budynkami, w tunelach, pod mostami, przy dużej liczbie sygnałów w jednym miejscu.

Zdarza się, że zegar gubi sygnał, „skraca” fragment trasy, „dorysowuje” kilka metrów. Dlatego różnica kilkuset metrów na dystansie 10 km jest całkiem normalna.

Jedna trasa, dwa sposoby na jej pokonanie

Jeśli trasa posiada oficjalny atest, oznacza to, że jej pomiar został wykonany przez uprawnioną osobę, która potwierdza jego prawidłowość swoim nazwiskiem. Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś świadomie narażał swoją reputację tylko po to, by skrócić trasę o kilkaset metrów.

Zakończmy nasze rozważania realistycznym przykładem.

Dwóch biegaczy bierze udział w imprezie na trasie o długości 10 km.

Pierwszy: biegnie blisko krawężników, ścina zakręty, pilnuje linii.

Drugi: biegnie środkiem ulicy, wyprzedza w tłumie, szeroko pokonuje zakręty.

Pierwszy zobaczy na zegarku 10,05 km.

Drugi 10,35 km.

Obaj ukończyli ten sam bieg, na tej samej trasie. Różnica polega tylko na tym, jaką drogę faktycznie pokonali.

Biegajmy z klasą!